poniedziałek, 7 marca 2016

Pozycja nr.3 - Napoleońskie "Łysiaki"

Tych pozycji każdemu fanowi czasów napoleońskich nie trzeba przedstawiać. Autor tych książek - Waldemar Łysiak - jest często przedstawiany jako pierwszy bonapartysta w Polsce i należy mu tu oddać należny szacunek - na pewno na taki tytuł sobie zasłużył. Wychowany w domu w kulcie Bonapartego i Piłsudskiego, dwóch wielkich mężów stanu, zaczął pisać książki poświęcone epoce tego pierwszego zanim skończył 30 lat ! Była to "Kolebka" i był to również jego debiut w bardzo bogatym dorobku pisarskim. Tu trzeba podkreślić jedną rzecz - są to książki beletrystyczne, występują w nich postacie historyczne, jak również wydarzenia które miały miejsce. Jednak autor często nagina fakty i przedstawia swoją własną interpretację na potrzeby narracji, jak również wprowadza swoich własnych fikcyjnych bohaterów. Są oczywiście wyjątki bo chociażby "Napoleoniada" to zbiór artykułów i esejów, a "Napoleon fortyfikator" to jego opublikowana rozprawa doktorska. Mają one jednak cechę wspólną: z nich wszystkich wyłania się wielka sympatia i wręcz uwielbienie osoby i geniuszu samego Cesarza.

Można o Łysiaku powiedzieć wiele pozytywnych, jak i negatywnych rzeczy - ma on ogromne EGO i na pewno przebija się to w jego tekstach i czasami ciężko się to czyta. Jednak jego Napoleońskie publikacje mogę czytać zawsze i wszędzie :) Poniżej moja kolekcja "Łysiaków".









czwartek, 18 lutego 2016

Twierdza Modlin - 200 rocznica kapitulacji garnizonu (5.XII.2013)

W tym czasie miałem jechać na moje pierwsze Austerlitz do Czech, ale moja grupa (Pułk 3 Piechoty Księstwa Warszawskiego) zadecydowała, że lepiej będzie odwiedzić Twierdzę Modlin i oddać hołd ostatnim żołnierzom tego Pułku, którzy przez kilka miesięcy bronili jej murów. Nie było lepszej okazji do tego niż okrągła 200 rocznica kapitulacji Twierdzy. Był to bardzo kameralny wypad i zajął nam praktycznie tylko połowę dnia. Za przewodnika mieliśmy Pana Macieja z 5 Pułku XW, który oprowadził nas po ogromnych fortyfikacjach. Nie tylko zwiedziliśmy pierwszą, oryginalną budowlę wzniesioną podczas Wojen Napoleońskich, ale również późniejsze budynki pamiętające m.in. Powstanie Styczniowe i obie Wojny Światowe. Na pewno wrażenie na mnie zrobiła Kapliczka Straceń z czasów Powstania Styczniowego, dzięki inicjatywie Pana Macieja znaleziono sponsora który wyłożył pieniądze na renowację tego miejsca. Negatywnym odczuciem na pewno był widok tych zapuszczonych budowli, które z roku na rok niszczeją i taki cudowny obiekt architektury obronnej w skali światowej jest zapomniany. A to Polska właśnie - parafrazując klasyka w negatywnym tego słowa znaczeniu :(  Poniżej wklejam relację naszego kronikarza Degola, który jak zawsze znakomicie opisał naszą wyprawę, całość fotek można znaleźć TUTAJ 


Dwieście lat temu, na mocy kapitulacji, załoga Modlina po 10 miesiącach oblężenia opuściła twierdzę. Ponad miesiąc po klęsce Napoleona pod Lipskiem ostatnie gniazdo oporu na terenie Księstwa Warszawskiego zostało zajęte przez Rosjan. Podczas oblężenia od chorób zmarło 1914 obrońców, do niewoli dostało się 37, zdezerterowało 524 żołnierzy - głównie z pułków litewskich. Czterech rozstrzelano. Zginęła prawie połowa obrońców. Dzięki determinacji głównie polskiej załogi, broniono się tak długo. Komendant - holenderski generał Daendels i żołnierze innych narodowości nie widzieli jednak sensu w tak zaciekłym oporze. Dnia 1 grudnia 1813 roku, około godziny 10 rano polskie oddziały wyszły z twierdzy. Wśród polskich i zagranicznych oddziałów był batalion Pułku Trzeciego. Tutaj Pułk zakończył swój szlak bojowy. Dziś po 200 latach polskie mundury z 1813 roku znowu pojawiły się na wałach twierdzy. Przemarszem Koroną Utracką, wizytą w reducie z 1811 roku, apelem pod bramą Północy, w ten skromny sposób chcieliśmy upamiętnić tamte wydarzenia z przed 2 stuleci i oddać hołd tym, których barwy mamy zaszczyt nosić.




















środa, 17 lutego 2016

Waterloo - Wellington Museum, ostatni przystanek (14.08.2015)

Mój ostatni wpis z wyprawy belgijskiej dotyczy miejsca które udało mi się zobaczyć na sam koniec zwiedzania. Było to Muzeum Wellingtona znajdujące się w miasteczku Waterloo, ponad 5 kilometrów na północ od pola bitwy. Budynek ten służył Księciu za Kwaterę Główną, bezpośrednio przed bitwą w dniu 17 czerwca, jak również po zakończeniu działań wojennych. To właśnie tam napisał słynny meldunek informujący oficjeli brytyjskich o zwycięstwie i jednocześnie nazwał je "bitwą pod Waterloo". Jak już wspomniałem wcześniej, miasteczko to znajduje się ponad 5 kilometrów od pola bitwy i nie padł tam nawet jeden strzał. Bardziej logiczną nazwą wydaje się być "La Belle Alliance" (co funkcjonuje w historiografii prusko-niemieckiej) Jednak przez tą wzmiankę w meldunku Wellingtona, bitwa dziś jest znana na całym świecie właśnie jako "Bitwa pod Waterloo". Raport, który Książę napisał 19 czerwca został powierzony Majorowi Henry Percy'iemu z 14 Pułku Light Dragoons. Asygnowano mu również dwa orły imperialne (z 45 i 105 Pułku Piechoty Liniowej) zdobyte na Francuzach dzień wcześniej. 21 czerwca dotarł on do Londynu, gdzie jego wieści zostały przyjęte z ogromnym entuzjazmem i radością tłumów.


Wracając do muzeum - jest ono podzielone na 14 pomieszczeń, każde zawierające eksponaty dotyczące bitwy i samego budynku. M.in. znajduje się tam pokój i łóżko na którym umarł Pułkownik Gordon - wielki przyjaciel Wellingtona oraz stół gdzie Książę napisał swoją słynną depeszę o której pisałem powyżej. Na tyle budynku, w ogrodzie znajduje się kilka grobów poległych oficerów brytyjskich i mały grobowiec gdzie umieszczono....amputowaną nogę hrabiego Uxbridge'a ! Dowódca kawalerii i konnej artylerii Aliantów dostał postrzał kulą armatnią w nogę w dniu bitwy - potrzebna była amputacja, ale hrabia przeżył bitwę. Tyle historii, zapraszam do oglądania zdjęć :) 


Zdobyte orły francuskie (45 i 105 Pułki Piechoty Liniowej) wręczane Wellingtonowi


Łóżko na którym umarł Pułkownik Gordon






Stół na którym Wellington napisał słynną depeszę 19 czerwca 1815 roku










Merde !!! :)





Grób Majora Arthura Heyland'a z 40 Pułku Piechoty znajdujący się na tyłach muzeum







Kościół Św. Józefa znajdujący się po drugiej stronie ulicy od Muzeum - pamięta on czasy bitwy