Muszę przyznać, że Andrzej Nieuważny jest moim ulubionym polskim historykiem specjalizujących się w tematyce napoleońskiej. Tym większy mój smutek, kiedy dowiedziałem się dwa lata temu o jego przedwczesnej śmierci (miał 55 lat) Jego znajomość języków obcych (głównie rosyjskiego i francuskiego) wraz z niespożytą wręcz energią, pozwalała mu docierać do bardzo ciekawych źródeł, często nigdy wcześniej nie publikowanych. Niżej przedstawiona książka jest raptem króciutką historią jednego z 26 Marszałków Francji, a mianowicie Francois-Josepha Lefebvre. Nieuważny w ciekawy sposób opisuje jego pierwsze lata - służbę w królewskiej Gwardii Francuskiej (była też Szwajcarska) gdzie praktycznie zaczynał od szeregowego. W Paryżu, gdzie stacjonował, poznaje i krótko potem bierze za żonę Alzatkę Catherine Hubscher która była praczką i służącą. W czasie burzliwej dekady wojen rewolucyjnych Lefebvre spisuje się znakomicie i zostaje awansowany na Generała Republiki. Na scenie pojawia się Napoleon i w czasie słynnego "brumaire'a" przyszły Marszałek Francji wspiera Bonapartego. On tego nie zapomni, i kiedy w 1804 r. Napoleon zostaje Cesarzem - Lefebvre dostaje buławę marszałkowską. W książce Nieuważny opowiada również o żonie Marszałka, która po awansach męża dostaje przydomek "Madame Sans-Gene" (Pani bez żenady) Przedstawia ją w pozytywnym świetle, mimo jej biednego pochodzenia i specyficznego zachowania "na salonach" W tle mamy również wplecione losy dwóch synów. Marszałek brał udział w kilkumiesięcznym oblężeniu Gdańska w 1807 r. i po jego zdobyciu Napoleon nadał mu tytuł "Księcia Gdańska" Lefebvre był typowym "ludzkim pociskiem" Napoleona, niezdolnym do samodzielnego działania, ale za to dzielny i uczciwy. Książkę wzbogacają liczne anegdoty, jak chociażby ta o "gdańskich czekoladkach" Na pewno lektura godna polecenia, zwłaszcza, że można ją przeczytać w jedno popołudnie przy herbatce :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolekcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolekcja. Pokaż wszystkie posty
piątek, 16 czerwca 2017
środa, 21 grudnia 2016
Pozycja nr.12 - Guy C. Dempsey Jr. "Napoleon's Army 1807 - 1814, as Depicted in the Prints of Aaron Martinet"
Znakomita książka, która zebrała "do kupy" i sklasyfikowała wszystkie grafiki Martineta. Do tego Guy Dempsey napisał świetny wstęp, w którym wyjaśnia proces tworzenia tych rysunków, ich wartość źródłową itd. Przede wszystkim ciekawe jest to, że sam Martinet nie jest autorem tychże grafik. Zatrudnił on artystów, którzy mieli wykonać ciężką robotę zilustrowania Armii Cesarza Napoleona. Po 1807 roku potęga Francji była niekwestionowana, a jej Armia praktycznia znajdowała się w całej Europie. Martinet wyczuł tutaj intratny biznesik, czemu nie zilustrować tych dzielnych wojaków i sprzedawać ich podobizny za dobre pieniądze :)
Warto jeszcze wspomnieć, że w książce Dempsey opisuje dwa główne typy grafik, pierwszy, wg. niego, bardziej wartościowy, to oryginalne przedstawienie żołnierza jakiegoś Pułku, który jest unikatowy. Drugim typem natomiast jest swego rodzaju czarno-biała matryca, gdzie tylko odpowiednio kolorowano mundur żołnierza, odpowiedni dla jednostki w której służył. Czasem zmieniano jakieś małe detale w tle, ale sama sylwetka była taka sama. Jeżeli ktoś się interesuje mundurami Epoki Napoleońskiej, to jest to obowiązkowa pozycja w biblioteczce :)






























czwartek, 12 maja 2016
Pozycja Nr.11 - Napoleońskie "Osprey-ie"
Każdy szanujący się rekonstruktor zna zeszyty Wydawnictwa Osprey, Pamiętam jak zaczynałem moją przygodę z "żywą historią" w 1999 roku, przed erą internetu, to ich skany na płytach CD były na wagę złota. Głównie te z serii "Men-at-Arms" i "Warrior" gdzie można było znaleźć szczegóły uzbrojenia, umundurowania itd. Z czasem człowiek przerzucił się na bardziej fachowe książki i internet otworzył kopalnię nowych informacji, ale wciąż można znaleźć ciekawe tytuły i szkoda, że w Polsce (poza kilkoma próbami) nie wydawano tych pozycji. Ostatnio widziałem, że "Napoleon V" się za to wziął więc trzymam kciuki.
Na pewno zaletą jest tutaj bogactwo i różnorodność badanych tematów, można znaleźć np. zeszyty poświęcone formacjom wojskowym o których nikt nie słyszał, czy też o indywidualnym uzbrojeniu żołnierzy z różnych epok. Do tego ZNAKOMITA szata graficzna, myślę, że Osprey właśnie na tym głównie się skupia i to przynosi sukces. Ilustratorzy są o wiele lepiej opłacani niż osoby piszące teksty, ale są to prawdziwe autorytety i bym powiedział legendy grafiki militarnej. Gerry Embleton, Angus McBride (R.I.P.) Graham Turner, Christa Hook by wymienić tylko kilkoro z nich. Chociaż muszę powiedzieć, że niektóre teksty dla Osprey-ów pisały takie autorytety napoleońskie jak David Chandler, Philip Haythornthwaite, Peter Hofschroer czy też słynny Otto von Pivka, czyli ukrywający się za tym pseudonimem Digby Smith (napisał on teksty do wielu wczesnych napoleońskich Osprey-ów)
Minusem jest nierówność w poziomie wydawanych zeszytów - można trafić naprawdę na genialne tematy, świetnie opisane ze znakomitą szatą graficzną, a czasem trafią się tzw: gnioty gdzie przepisywane są utarte schematy i ilustracje też wołają o pomstę do nieba. Całe szczęście, że więcej tych pierwszych niż drugich i muszę powiedzieć, że mam w swoich zbiorach bardzo dużo tytułów tego wydawnictwa, ale z racji tego, że jest to blog napoleoński to zebrałem tylko te do kupy i wrzucam je wszystkie w tym poście.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




























































